Autor |
Wiadomość |
Naavy |
Wysłany: Pon 20:20, 09 Maj 2011 Temat postu: |
|
Carlos źle postąpił jak można było powiedzieć tak dzieciom...
Detektyw intrygujący, wywołujący mój uśmiech przy rozmowach z Bree
Susan się nieźle wmieszała... swoją drogą jaka ona jest łatwowierna!! Robić wspólne zakupy i gotować z Felicją? Bez przesady, dać drugą szansę to jedno, przyjaźnić się i zaufać to drugie
Lynn to moja ulubiona postać, nadal nią jest, a to że w jej małżeństwie źle się dzieje... głupi mają wątek, niewdzięczny. Inny Tom, mało czasu dla siebie... Kiepsko. I mało pokazują ich dzieci, a z nimi zawsze jest wesoło. |
|
 |
MrSiM |
Wysłany: Pon 18:39, 09 Maj 2011 Temat postu: |
|
było to chyba też w odcinku z Roy'em co słuchał tylko Toma, Tom wtedy coś wspomniał o Lynette, że lubi mieć kontrolę |
|
 |
Arno |
Wysłany: Pon 18:25, 09 Maj 2011 Temat postu: |
|
Było, bodajże w 4x03, albo, w którymś z późniejszych odc. ze Stellą.
Apropo, trochę kijowo się jej pozbyli w tym roku. |
|
 |
Sahem |
Wysłany: Pon 18:22, 09 Maj 2011 Temat postu: |
|
Co do władczości Lynn.
Nie było odcinka, w którym wyjaśnia, dlaczego musi tak wszystko kontrolować? Nie było to wypowiedziane w stosunku do jej matki? Jako, że musiała jako małe dziecko zająć się rodziną? Coś tak teraz kojarzę, ale nie jestem pewien. |
|
 |
MisiekK |
Wysłany: Pon 18:04, 09 Maj 2011 Temat postu: |
|
Arno napisał: | BTW, opinii swojej póki co nie wyrażę, bo kocham Lynn...ale powiem jedno - to bardzo dobrze, że serial/postać wzbudza nadal w Was jakiekolwiek emocje i jakąś tam potrzebę dyskusji, nawet jeśli w stosunku do Lynette są to złe emocje, to i tak jakieś są i to jest świetne. |
Owszem postaci powinny wzbudzać jakieś nasze emocje. Po to w końcu oglądamy serial. A co do Lynette, tak jak napisałem chwilę temu komentując odcinek 21szy, ja ją poniekąd rozumiem. Oczywiście że ja z taką kobietą bym nie wytrzymał i chyba po pięciu dniach byśmy się zabili. Ale rozumiem ją, jej potrzebę decydowania o wszystkim wokół, potrzebę kontroli, obawę jaką wzbudza kiedy traci się wpływ na bieg wydarzeń. Myślę, że dla niej będzie b. trudne by to w sobie zmienić, ale tak jak napisałem Lynette nie jest postacią która łatwo się podda i myślę że będzie ostro walczyć by utrzymać małżeństwo, być może nawet będzie walczyć nieczysto.
A co do naszych ocen i wątpliwości, myślę, że to że je mamy to znaczy że postać jest dobrze rozpisana, wiarygodna. A to daje mi nadzieję, że serial jeszcze nie jest stracony  |
|
 |
Arno |
Wysłany: Nie 18:16, 08 Maj 2011 Temat postu: |
|
Albo szczwana Edie zarzucająca szal i wywrócone krzesło pod jej nogami. <3 Geez. Jak ja to po raz pierwszy zobaczyłem... xDD
BTW, opinii swojej póki co nie wyrażę, bo kocham Lynn...ale powiem jedno - to bardzo dobrze, że serial/postać wzbudza nadal w Was jakiekolwiek emocje i jakąś tam potrzebę dyskusji, nawet jeśli w stosunku do Lynette są to złe emocje, to i tak jakieś są i to jest świetne. Cytując klasyka : ` Przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść tylko obojętność ` No i najwyraźniej serial/postacie nie są Wam/nam jeszcze zupełnie obojętne, jakieś emocje wzbudzają.  |
|
 |
Granmor |
Wysłany: Nie 16:44, 08 Maj 2011 Temat postu: |
|
No albo Mike wchodzący do domu, w którym jest uzbrojony Zach przetrzymujący Susan. <3 |
|
 |
Sahem |
Wysłany: Nie 16:21, 08 Maj 2011 Temat postu: |
|
Ja mam nadzieję na porządny cliffhanger, a nie jakieś "kto jest panną młodą"...
Pamiętacie moment, gdy Orson-morderca wchodzi z bukietem kwiatów do domu Bree? *_* O coś takiego mi chodzi. Nie muszą zaraz wysadzać w powietrze całej ulicy, wystarczy właśnie taki niby zwykły facet z bukietem, ale tak dobrze rozpisany, że w strachu o Bree mało nie umarłem przez przerwę xP |
|
 |
Granmor |
Wysłany: Nie 15:38, 08 Maj 2011 Temat postu: |
|
Właśnie! Całe życie Lynn sprowadza się do manipulacji mężem. Na miejscu Toma już wielokrotnie bym rzucił taką wkurzającą żonę.
Boję się o ten finał sezonu, z bardzo prostej przyczyny - praktycznie nie mamy tutaj tajemnicy, na czym zbudować suspens w finale? To raczej będzie spokojny finał, chociaż oczywiście mam nadzieję że twórcy mnie "rozczarują" i czymś zaskoczą.
Chociaż.... czy to jeszcze jest możliwe? |
|
 |
sharkinator |
Wysłany: Nie 15:04, 08 Maj 2011 Temat postu: |
|
Wymagania widzów ciągle rosną, pewnie masz rację i Susan zostanie oskarżona o trucie, zwłaszcza teraz jak Paul kazał jej się wynosić.
Bree postąpiła ładnie, zrobiłbym tak samo, bo Juanita i Celia to potwory:P Czego się nie dotkną to zniszczą. Podobał mi się tekst Gaby o tym jak chciała szantażować dzieci śmiercią psa:)
Pomysł z truciem nie jest zły, ale mało ekscytujący. Ale za to ciekawy środek do trucia. oby finał sezonu był bardziej emocjonujący.
Linette to najbardziej beznadziejna postać sezonu. Jej wątki są idiotyczne i nudne. Wiecznie chce manipulować mężem. Szkoda że ucichła sprawa Renee, Toma i linette, mogliby to lepiej rozwinąć.
7/10 |
|
 |
Granmor |
Wysłany: Pon 18:12, 02 Maj 2011 Temat postu: |
|
Jeeeej, ten odcinek naprawdę był dobry! Zastanawiam się, czy ta seria fajnych odcinków nie jest związana z tym że twórcy chcą nam powiedzieć ej oglądajcie sezon 8, no bo to MY! DH dziwki!.
Czy też się mylę?
Tak jak się spodziewałem, Solisowie u Bree to masakra. Idealnie ten wątek poprowadzono, tak jak miałem nadzieję.
Lynn jest wkurzająca, ale ona mnie zawsze wkurzała więc to może i dobrze że nadal wkurza. Postać przynajmniej konsekwentna od sezonu 1.
A akcja z kluczykami..... fajna. Ale trochę sitcomem śmierdzi.
7/10. |
|
 |
MrSiM |
Wysłany: Pon 18:04, 02 Maj 2011 Temat postu: |
|
no, odcinek trzyma poziom
Bree/Gaby z rodzinką - tu mi podobało się wszystko, szczególnie Bree z poduszką xD, a co do tego detektywa to jestem ciekaw czy on też będzie miał jakąś swoją tajemnicę
Lynette - zgadzam się z opinią wyżej, sama wpakowała Toma w tą pracę, a teraz narzeka, jestem ciekaw jak agresywna by była gdyby jeszcze była w ciąży xD
Susan - wątek fajny, ale nie Susan, od kiedy ona ciasta piecze, jakieś potajemne spotkania u Bree o których nie wiemy !!?? xD, a Felicia to dopiero diabeł w spódnicy xD teraz wszystko pójdzie na Susan, że otruła Paul'a, a i akcja z kluczykami <3
Odcinek 6/6 |
|
 |
Sahem |
Wysłany: Pon 13:19, 02 Maj 2011 Temat postu: |
|
Po tym odcinku nie spodziewałem się niczego nadzwyczajnego.
Ha. I bardzo dobrze. Dzięki temu oglądało mi się go naprawdę przyjemnie.
Przede wszystkim. W końcu odcinek DH posiadał jak dawniej spójność. Początek i koniec, wstęp i rozwinięcie, które ze sobą korespondowały w sposób niewymuszony.
Byłem naprawdę sceptyczny, jeżeli chodzi o nowego faceta Bree. W tej chwili jestem ciekaw jak ten wątek się rozwinie i modlę się o to, by utrzymywali jego poziom. Uwielbiałem w wątkach Bree właśnie taką grę pół słówek, niedopowiedzeń, doskonałości, wyniosłości i idealności. To można oglądać.
Wątek Gaby także ciekawy, ba, w końcu Carlos ze swoją złością przestał mnie wkurzać. Wyciągnęli też hasło, że Carlos robiłby to samo dla swoich dzieci, a rodzina powinna trzymać się razem. Świetne przeciwstawienie "Więc dlaczego jesteś po stronie Bree?".
Felicia w końcu jest wredną intrygantką, która jest szalona. Zupełnie tak, jak była gdy ją poznaliśmy. Takiej Felicii nie lubiłem, taka wzbudzała we mnie złe emocje, w końcu taką Felicię chcę oglądać. Akcja z kluczykami - xP
Chyba najbardziej wkurza mnie Lynn. Kobieta ma chyba coś nie tak z samooceną i przerośniętym ego. Sama chciała, by Tom tę robotę przyjął. Sama go do tego popchnęła, a teraz wini GO za to kogo musi grać. Marzę, by Tom podczas jeden z kłótni rzucił do niej "Chcę rozwodu!". I nie, żeby Scavo się rozwodzili, broń Panie Boże! Ale im naprawdę tego potrzeba. Tych słów, by Lynette mogła w końcu zrozumieć, gdzie oni tak naprawdę się znaleźli.
Myślałem, że już nigdy tego nie powiem, ale wątek Susan mnie nie denerwował. Ba, był nawet ciekawy, choć nie powiem - podtruwanie przez Felicię Paul'a lekko wyświechtane, ale mimo to, całkiem dobrze rozegrane.
Zapomniałbym. Wątek z przerażonymi dziewczynkami Solisów i mordującą poduszkami Bree - wymiata xP Ale tutaj przypominam sobie o tym, że jednak Carlos mnie wkurzył w tym odcinku. Jak on coś takiego mógł powiedzieć małemu dziecku? No proszę! Zrobiłbym coś takiego, ale dopiero wówczas, gdyby moja córka miała przynajmniej 15 lat, a kobieta o której mówię nie mieszkała dwa domy od naszego. Carlos zaczyna mi zajeżdżać mafijną rodziną, co to do 5 pokolenia będzie pamiętała, że ktoś tam zrobił coś tam ich pra, pra, prad babce, która to pracowała w fabryce cygar.
Chyba po raz drugi w tym sezonie czekam na kolejny odcinek (tak było, gdy czekałem na ten z tego tygodnia). To dobrze. Zrozumiałem też jedno. To siódmy sezon, co naprawdę wyraźnie widać. Spoglądam teraz na obrazek z podpisu Mikołajka i wiem, że ten serial już nigdy nie będzie taki jak dawniej. Nie mam jednak nic przeciwko temu, by był taki jak ten dzisiejszy odcinek. |
|
 |
Mikołajek |
|
 |
beck |
Wysłany: Pon 9:49, 02 Maj 2011 Temat postu: |
|
ten odcinek wczoraj byl, tak? |
|
 |